Wilcze Stado AAR

Po dotarciu do Białej Podlaskiej i skontaktowaniu się z łącznikiem (Arco) zostaliśmy eskortowani na miejsce akcji przez RED-HAWKA.
W miejscu zbiórki spędziliśmy trochę czasu dość powiedzieć że od godzi 12:00-15:00 załatwialiśmy sprawy organizacyjne (zaparkowanie wozów, przemieszczenie do punktu lądowania)
Założenie było takie że jesteśmy grupą rozpoznawczo dywersyjną której podczas wykonywania misji rozbił się śmigłowiec. Działamy samotnie na terenie wroga. Sprzęt zaś został zrzucony w miejscu odległym od strefy lądowania.

1) Misja pierwsza – Odszukanie sprzętu. Otrzymaliśmy współrzędne w których znajdują się nasze plecaki, mieliśmy je odnaleźć unikając patroli przeciwnika. Trasa przejścia nieco nam się wydłużyła. Przedzierając się przez las natknęliśmy się na oddział nieprzyjaciela i zaatakowaliśmy. Niech żałują ci którzy nie widzieli tego ataku. Żołnierze nieprzyjaciela biegali w chaosie usiłując odnaleźć swoje karabiny, okulary, miejsce do schronienia. Nasz atak miał charakter zaczepny, nie miał na celu wybicia wroga do nogi. Chcieliśmy się wycofać bez strat. W trakcie działań niestety poległ Szach osiągając jednocześnie 2 potwierdzone zabicia. Po dotarciu do miejsca składowania plecaków zabraliśmy je i udaliśmy się do kolejnego miejsca wskazanego przez łącznika gdzie miało nastąpić wydanie gorącej grochówki z wkładką. Na uwagę zasługuje nasze poświęcenie przy transportowaniu dodatkowego plecaka SzacHa który na zmianę nieśliśmy w kolejności Erto, Agapow, Preatro. Powiem tylko że po przeniesieniu go na odległość kilometra brakowało mi oddechu.
2) Posiłek – Nie muszę chyba mówić jak na morale wojska wpływa pyszna, gęsta grochówka z kawałkiem kiełbasy. Razem z Erto pobraliśmy grochówkę z Redhawka i zanieśliśmy ją w las gdzie na perymetrze rozłożeni byli Ortes i Preator. Zjedliśmy, śmieci grzecznie pozbieraliśmy do reklamówki i zabraliśmy ze sobą.
3) Powrót z respa – Ustaliliśmy że Szach po powrocie z respa będzie szukał nas w miejscu w którym lądowaliśmy (BTW – miejsce powszechnie nazywane było "HUJ" od napisu który znajdował się na tablicy znajdującej się w tymże miejscu).
4) Zasadzka – Szach przyniósł rozkazy od łącznika. Na wskazanej przez łącznika drodze miał nastąpić przemarsz oddziału z VIPem, naszym zadaniem było zorganizować zasadzkę, wybić do nogi obstawę, VIPa uwolnić (choć nie było to priorytetem, równie dobrze mógł zginąć). O godzinie 21:30 rozstawiliśmy się na drodze. Przeleżeliśmy na niej 2h praktycznie w bezruchu. Tu słowa uznania dla Preatora, Ortesa i Szacha. Nie usłyszałem od nich słowa skargi. Czekali w milczeniu, leżąc na ściółce wśród atakujących komarów w paprociach (potencjalnych koloniach kleszczy) w absolutnych ciemnościach. Nie doczekaliśmy się na konwój. OPFOR twierdził potem że dotarł do umówionego miejsca, nie wiem jak to się stało ale nie natrafiliśmy na siebie.
5) Misja zwiadowcza. Po nieudanej zasadzce łącznik wyznaczył nam misję sfotografowania dwóch mostów znajdujących się w strefie działań. Początkowo planowałem przydzielić to zadanie zespołowi dwuosobowemu (Erto i Preator). Mieli przespać się do świtu i ruszyć. Erto zadeklarował że chciałby samodzielnie podjąć się tej misji. Nie miałem przeciwwskazań. Efekt pokazał że była to słuszna decyzja. Do godziny 5:00 miałem na swoim telefonie komórkowym zdjęcia dwóch mostów.
6) Zostawiliśmy SzacHa przy plecakach i we trzech (Agapow, Ortes Preator) dołączyliśmy do Erto będącego w strefie operacyjnej. Następnie umówiliśmy spotkanie z łącznikiem i przekazaliśmy mu zdjęcia.
7) Kolejnym zadaniem wyznaczonym przez łącznika było zniszczenie dwóch anten znajdujących się w bazie wroga oraz (jeśli się uda) zabicie dowódcy. Przygotowaliśmy się do akcji a Redhawk zawiózł nas na miejsce z którego mogliśmy rozpocząć akcję. Chwilę czasu zajęło nam piesze dotarcie na pozycję odpowiednią do wyprowadzenia ataku. Wyprowadziliśmy atak czym sprowokowaliśmy pościg. Dzielnie szarpaliśmy oddział nieprzyjaciela aż do zerwania kontaktu (brak potwierdzonych fragów). Następnie oderwaliśmy się od nieprzyjaciela i wykonaliśmy głęboki manewr oskrzydlenia zachodząc przeciwnika z drugiej strony. Nie udało się zachować tego w tajemnicy gdyż zostaliśmy dostrzeżeni z posterunku wroga. Planowaliśmy jeszcze jeden szturm ale kontuzje i zmęczenie nie pozwoliły nam na dodatkowy zryw.
8) Wezwaliśmy Redhawka. I zgłosiliśmy zakończenie imprezy. Zostaliśmy przewiezieni do bazy wroga gdzie zaczęła się część integracyjna imprezy.

Wrażenia po imprezie.
Zostaliśmy bardzo miło przyjęci. Organizatorzy przygotowani byli świetnie. Począwszy od eskorty do miejsca imprezy, zabezpieczeniu imprezy grochówką, błyskawiczne reagowanie na zmieniające się realia (poprawki w scenariuszu gry). Szerszenie organizacją tej imprezy zasłużyły na nas wielki szacunek.

W wydarzeniu ze strony FIA uczestniczyło 5 osób
dca pl. chor. Agapow
kpr. Erto
szer. Ortes
szer. Preator
szer. SzacH