Na Głęboką Wodę

Dokładnie 6 miesięcy temu swoją działalność rozpoczął Oddział Terenowy FIA w Łodzi. Działania w czasie scenariusza „Na głęboką wodę” miały zweryfikować pierwsze z poznanych przez nas umiejętności, zamykając pierwszy rozdział w historii OTŁ.

Czas operacyjny FIA: 20141213 0800-1800
Miejsce: Wiączyń Dolny
Organizacja: Kadet FIA Togier

Scenariusz

Trwa inwazja potęgi militarnej na przygraniczny obwód znacznie słabszego kraju z prze­ciwnego bloku miltarnego. Blok militarny nie reaguje, twierdząc, że struktura narodowościowa w obowodzie jest skomplikowana i teren od zawsze był sporny. Partyzanci pozostający za linią frontu otrzymują informację, że okupant zatruwa źródła wody pitnej w okolicy wiosek zamieszkanych przez ludność kraju atakowanego w celu sterroryzowania ludności i zmiany stosunku etnicznego w regionie na korzyść agresora. Partyzanci mają pobrać próbki wody, by później móc je przedstawić przed międzynarodowym trybunałem jako dowód ataku na ludność cywilną. Ze względu na przewagę techologiczną, przeciwnik wie o ich misji.

Mechanika
System trafień: REDSystem
Scenariusz oparty o wykorzystanie aplikacji Airsoft Force Tracking, która miała symulować działanie wywiadu i przypomiać o tym, że obecność telefonu w oddziale wiąże się z możliwością wykrycia.
Strony, liczebność
Partyzanci (13)
Federacja Eurazjatycka (8)

Cele dla partyzantów:
1. Nawiązać łączność i przegrupować się
2. Pobrać próbki wody/lodu ze wskazanych zbiorników
3. Spotkać się z informatorem i doprowadzić go do punktu ekstrakcji
4. Dostarczyć próbki do punktu ekstrakcji
Cele dla FE:
1. Przechwytywać łączność radiową przeciwnika
2. Monitorować położenie przeciwnika za pomocą drona – update co godzinę (w rzeczywistości: aplikacja trackingowa na telefon – Airsoft Force Tracking)
3. Nie dopuścić do pobrania i dostarczenia próbek
4. Pojmać i przeszukać partyzantów i ich współpracowników
5. Nie dopuścić do ekstrakcji informatora i próbek
6. Rozbić oddziały przeciwnika

3

Przebieg działań

0740 Po zbiórce, na której uczestnicy otrzymali mapy, karty ran, a dowódcy sprawdzili stan sprzętu w swoich drużynach, instruktorzy FIA przeprowadzili krótki blok szkoleniowy, w którym przekazali uczestnikom imprezy informacje dotyczące sposobu poruszania się w taktyce zielonej. Zostało to poparte krótkim ćwiczeniem taktycznym z przekaczania dróg z ubezpieczeniem.

0930

Wymarsz drużyny Narew, wyjazd na miejsce startu drużyny Warta.

Dowódca drużyny Odra przekazuje swoim ludziom informację, że… są po innej stronie konfilktu i wszystko, do czego się przygotowywali, trzeba obrócić o 180 stopni.

0930 – 1400

PARTYZANCI/NAREW (IRNYY):
Wyruszyliśmy spokojnie, zatrzymując się, żeby sprawdzić mapę, musieliśmy ukryć się przed nieprzyjacielskim patrolem. Następnie uważnie obserwując okolicę udaliśmy się do zbiornika numer jeden. Bardzooo powoli (od 10 do 14).
PARTYZANCI/WARTA (SIDI):
Po osiągnięciu miejsca startu i ostatnich przygotowaniach wchodzimy w las. Nawigator ma do dyspozycji jedynie busolę oraz mapę którą otrzymał od organizatora. Ze względu na błędy w nawigacji mijamy zbiornik 3 i przekraczamy drogę. Na podstawie oceny poziomu nawigacji na tym krótkim odcinku postanawiam wspierać się od czasu do czasu aplikacją PES.
Sprawdzam pozycję i podejmujemy próbę powrotu do zbiornika nr 3. Okazuje się że na skrzyżowaniach stoją samochody a na drodze odbywają się zawody biegowe co uniemożliwia skryte przekraczanie jej a nawet przemieszczanie w bezlistnym lesie w ogóle. W czasie kiedy zalegamy w osłonie próbujemy nawiązać kontakt radiowy z ODRA i NAREW. Szybko uzyskujemy łączność z NAREW (1) którą identyfikujemy poprawnie na podstawie karty łączności i dostajemy sygnał o przejęciu informatora. Chwilę później, na tym samym kanale, podczas prowadzenia konwersacji z NAREW, słyszymy innego nadającego który również podaje się za NAREW (2). Zrywamy łączność. W tym momencie przypominam sobie, i otwieram z półgodzinnym opóźnieniem tajny rozkaz. Okazuje się że ODRA to zespół przeciwnika który dywersyfikuje nasze działania.
Ostatni komunikat od NAREW 2 brzmiał : „… realizujemy zadania zgodnie z ustaleniami…”
Na tej podstawie muszę podjąć decyzję: czy w ogóle kontynuować działania.
NIE: ze względu na znajomość przez przeciwnika wszystkich danych, w tym haseł i kodów, ryzyko wyeliminowania oddziału jest ogromne;
TAK: to misja szkoleniowa.
Podejmuję decyzję o dalszym działaniu.
Wydaje rozkaz wymarszu w kierunku północnym i odkrywam przyczynę kłopotów z nawigacją. Silnik repliki zakłóca pracę busoli. Dalsze poruszanie będzie wyglądało według schematu:
1.Postój
2.podanie pozycji AFT
3. Zwrot co do poprzedniego kierunku o 90st
4. marsz ( ok 45 min)

FEDERACJA EURAZJATYCKA – FSB/ODRA (TOGIER):
Mimo zmiany strony konfiktu w ostatniej chwili, trasa wyznaczona kilka dni wcześniej przez nawigatora pododdziału wymagała jedynie niewielkiej korekty. Naszym pierwszym zadaniem okazało się pojmanie informatora, zanim przejmą go partyzanci. Dysponowaliśmy czasem nieco poniżej 2h na pokonanie dystansu 2,5-3km, co wymusiło kompromis między bezpieczeństwem patrolu a dotarciem na miejsce na czas. W przeciwieństwie do partyzantów, działaliśmy na terenie będącym w posiadaniu naszej strony konfliktu i wykrycie nie wiązało się dla nas z tak wielkimi konsekwencjami, jak dla strony przeciwnej. W czasie przemarszu nie udało się uniknąć poważnych błędów, w konsekwencji których zostaliśmy zauważeni przez cywilów. Wywiązała się z tego zabawna sytuacja, co opisał radiooperator drużyny, Jurij:
Moim faworytem i tak jest dresik z samochodu, który przyuważył nas „prawilnie i z ubezpieczeniem” przekraczających drogę, zatrzymał się, wysiadł, podszedł na 10m do mnie leżącego z ryjem w ziemi i pytał „czy wszystko w porządku”. A ja mu na to: „Stachuuu! Zaczynamy budowę?”.
W czasie pokonywania drogi staraliśmy się wywołać zamęt na kanale komunikacji przeciwnika – dysponowaliśmy pełną kartą łączności wroga. Około godziny 1140 przejęliśmy informatora, zakuliśmy go w kajdanki i oddaliliśmy się od miejsca przejęcia. Podczas pierwszego postoju informator został rozkuty i przeszukany. Dokumenty informatora zostały przejęte. W naszym interesie leżało, by informator jak najpóźniej dowiedział się, że nie jesteśmy tymi, z którymi miał się spotkać. Informator współpracował z nami aż do chwili, kiedy został stracony, choć oczywiście znacznie wcześniej orientował się z naszych rozmów i swojej pozycji, że coś jest nie tak. Około godziny 13 rozdzieliliśmy się. Dwie osoby i informator miały kluczyć po lesie, nie dopuszczając do odnalezienia i odbicia informatora, pozostałe trzy miały założyć zasadzkę w pobliżu zbiornika wodnego numer 4.

2

1400 – 1625

PARTYZANCI/NAREW (IRNYY):
Wyruszyliśmy do wcześniej wyznaczonego punktu odpoczynku. Po drodze natrafiliśmy na płot, który uniemożliwił nam dojście do tego punktu (czujka nieumiejętnie sprawdziła przejście, więc musieliśmy pędem wrócić na drugą stronę drogi, by poszukać odpowiedniego przejścia. W końcu zdecydowaliśmy się na ryzykowne (nietaktyczne), z rozmachem, przebiegnięcie skrzyżowania! Dotarliśmy do miejsca odpoczynku, obstawiliśmy wartę na 20 minut, po czym nastąpiła zmiana wartowników. Cała przerwa trwała 45 minut.
PARTYZANCI/WARTA (SIDI):
Kierujemy się na zbiornik nr 4 i pobliską pozycję informatora. Nie jest ona zgodna z ustaleniami więc wnioskuję ze został przejęty.
W drodze napotykamy prawdopodobnie zbiornik nr 2 jednak nie rozpoznajemy go jako celu.
Zespół coraz sprawniej przekracza drogi i porusza się w lesie.

Po podejściu do zbiornika pobieramy próbkę notując kontakt na przeciwnym brzegu. Próbujemy ostatni raz wywołać informatora. Oczywiście zgłasza się ten sam głos który do tej pory identyfikował się jako NAREW1. Podejmujemy grę
wywiadów ( ja wiem ze on wie że ja wiem) i podajemy błędne dane o naszym położeniu oraz umawiamy się na spotkanie z informatorem. W tym samym czasie odskakujemy od ostatnio podanej pozycji w dynamiczny sposób.

Zaczyna zmierzchać. Jesteśmy blisko informatora. Czas na kolejną trudną decyzję:
1. Wracamy bez informatora po próbkę ze zbiornika nr 3 i nie zaliczamy misji
2. podejmujemy rozpaczliwą próbę odbicia informatora i potem j.w. z minimalną szansą na wykonanie misji jeśli NAREW2 wykonała swoje zadania.
Po naradzie z 2IC wybieramy wariant ryzykowny. Skrytym marszem idziemy w kierunku ostatniej pozycji informatora. Widzimy przejeżdżające quady.
Tuż przed godziną podania naszej pozycji przez AFT zatrzymujemy się. Czekamy na ostatnią aktualizację informatora.
Włączam AFT i widzę że informator jest na tej samej pozycji. Chwila na zastanowienie co dalej. Jest całkowicie ciemno.

FEDERACJA EURAZJATYCKA – FSB/ODRA (TOGIER):
Zasadzka nie udała się – przeciwnik pobrał próbki wody ze zbiornika. Ze względu na obecność przeciwnika w pobliżu, grupa przeprowadzająca zasadzkę zmieniła termin spotkania z pozostałą częścią oddziału z godziny 1500 na godzinę 1600.
O 1600 zreorganizowaliśmy się w ustalonym punkcie. Nie było już czasu na wykonania żadnego zadania właściwie – do punktu ekstrakcji mieliśmy 40min na pokonanie 3km po ciemku.
Łączność GSM z naszym wsparciem, które miało utworzyć zasadzkę w punkcie ekstrakcji, zawiodła. Mieliśmy ustawiony z nimi kanał łączności 2m, ale byliśmy w bardzo odległym od ich pozycji punkcie.
Jako, że pełniliśmy rolę funkcjonariuszy służb państwa, które nie ceni życia ludzkiego, zastosowaliśmy opcję równie subtelną, jak poprzedzanie akcji antyterrorystycznej atakiem czołgów:
Marsz administracyjny na parking, z nadzieją, że po drodze nawiązemy łączność z naszym wsparciem i być może uda nam się po drodze odciągnąć część sił nieprzyjaciela od punktu ekstrakcji.
Aż tu nagle, po przebyciu zaledwie 400m – światło. Chwila obserwacji – cisza. Dystans do pokonania do punktu ekstracji – nadal prawie 3km, czas 30 minut.
Scenariusz przewidywał, że OPFOR parkuje w okolicy zbiornika 4 i ok. 1720 – 1800 dokonuje stracenia informatora, stamtąd wraca, odwożąc informatora do jego samochodu. Jako dyżurny OPFOR powołany w ostatniej chwili, nam do parkingu brakowało 4,5km.
Nie ma czasu. Idziemy.

1625 – 1800

PARTYZANCI/NAREW (IRNYY):
Wyruszyliśmy do miejsca ekstrakcji. Dotarliśmy tam przed czasem. Złapaliśmy kontakt z Wartą a następnie się z nią spotkaliśmy w wyznaczonym miejscu. Dostarczyliśmy próbki – oznaczało to koniec rozgrywki.

PARTYZANCI/WARTA (SIDI):
Następuje rozprężenie w szeregach i cień który pojawia się obok nas w odległości kilku metrów zaskakuje nas, stojących w grupie. Momentalnie zapadamy ustawiając linię. Odgłos bezpieczników w AK przełączanych jednocześnie – bezcenny. Nie rozkazuję otwierać ognia ze względu na prawdopodobną obecność informatora. Nie zidentyfikowaliśmy obiektu który widzieliśmy. Wiem że w pobliżu jest tylko przeciwnik więc nie okrzykuję hasłem żeby nie zdradzać swojej pozycji. W absolutnej ciszy całego oddziału czekamy na ruch przeciwnika. Słyszymy jak duża grupa przemieszcza się prostopadle do naszych pozycji bardzo hałasując i oddala się. Wysyłam zwiad w kierunku ostatniego położenia kontaktu i okazuje się ze jesteśmy dosłownie 2 m od drogi. Kontakty oddalają się.
Ruszamy szybkim marszem w kolumnie dwójkowej w kierunku EP. Mam nadzieję że jeśli zdobędziemy przewagę nad powoli przemieszczającym się przeciwnikiem uda mi się założyć bardziej zorganizowaną zasadzkę. Mijamy odległe światła na drodze, prawdopodobnie tych samych quadów. W pobliże zbiornika nr 3 docieramy o godz 1700. Przekazuję dane o płożeniu oddziału, zbiornika i EP Strzydze i Nawigatorowi. Przekazuję dowodzenie Strzydze.

PARTYZANCI/WARTA (STRZYGA):
O 1715 przejmuję dowodzenie. Wcześniejsze ustalenia z dowódcą zakładały pobranie próbki wody ze zbiornika nr. 3 i szybki marsz w stronę EP. W celu oszczędzenia czasu do zbiornika wysłałam jeden buddy team – nawigatora i czujkę, reszta oddziału została w miejscu odłączenia się IC i czekała na ich powrót. Nawigator i czujka powrócili ok. 1730 z próbką.

Utrzymując wcześniejsze tempo marszu udaliśmy się kolumną dwójkową do EP, gdzie natkneliśmy się na sekcję Narew. Najpierw okrzyknęliśmy się hasłami; wiedząc, że są spalone, poddaliśmy się dalszej – przyznam że dość mało profesjonalnej – identyfikacji („kto jest waszym dowódcą?”, „a kto jest waszym?”, „nie, kto jest waszym?”, „aa, to Irny”). Dotarcie do EP zakończyło symulację.

FEDERACJA EURAZJATYCKA – FSB/ODRA (TOGIER):
Przechodzimy przez skrzyżowanie – szpica zatrzymuje się i stoi. Wpadam na kogoś.
Pytam:
– Co jest? Skręcamy w prawo!
– Wróg!
Trzy osoby z Odry i informator były w tej chwili do skoszenia jedną serią. Wszyscy stali, dziwiąc się chyba czemu jeszcze nikt nie strzela. Po chwili reorganizacji, sprawdzeniu na AFT, że faktycznie mamy wroga przed nami – wiązało się to z użyciem światła – nadal cisza. Decyzja o zerwaniu kontaktu i wybraniu drogi okrężnej. Nadal mieliśmy informatora i woleliśmy go nie stracić, by móc go stracić o określonej porze. Byłem przekonany, że w momencie ruszenia dostaniemy serię w plecy, dlatego na chwilę zaległem, odwróciłem się, przełączyłem na auto i czekałem. Nic.
Resztę drogi pokonaliśmy w wyjątkowym nieładzie i pośpiechu – na parking dotarliśmy z opóźnieniem 50 sekund, po drodze straciliśmy informatora.

FEDERACJA EURAZJATYCKA – ARMIA (SIŁY SPOZA FIA):
Zadaniem armii FE było wykorzystanie pozyskanych od FSB informacji do przeprowadzenia zasadzki na siły partyzantów w punkcie ekstrakcji. Ze względu na braki w komunikacji zasadzka nie powiodła się, co pozwoliło na wykonania zadania partyzantom.

TRASY PRZEMARSZU:

map1

map2

map3

​PODSUMOWANIE

Operacja udana – pacjent umarł. Tak najkrócej można opisać działania obu stron. Partyzantom udało się pobrać próbki wody i dostarczyć je do punktu ekstrakcji – z pewnością jednak nie można mówić o niewykrywalności operacji. Informator, który był kluczowy dla powodzenia misji partyzantów został przejęty przez FSB. Nie można jednak również mówić o sukcesie Federacji Eurazjatyckiej – przy tak znaczącej przewadze technologicznej i niewiele mniejszych siłach (8:13) nie udało się wyeliminować żadnego z partyzantów, co należy uznać za porażkę.

Scenariusz sprawdził wszystko, co miał sprawdzić i tu należy mówić o sukcesie. Kilka stron raportów pozwoli na wyciągnięcie wniosków z działań. Oddział Terenowy FIA w Łodzi po raz pierwszy miał okazję sprawdzić się boju w prawie pełnym składzie, co było czynnikiem integrującym.

4
W wyniku przeprowadzenia scenariusza „Na głęboką wodę” udało się wykrystalizować struktury organizacyjne OT Łódź – a to było głównym celem całego projektu.

Opracował: Kadet FIA togier, Dowódca Oddziału Terenowego FIA w Łodzi