20140426-27 Operacja ‚ZAPAD’ AAR

Początek roku dla FIA jest okresem szkolenia z działań w terenie zurbanizowanym oraz w budynkach.

Spotkanie kwietniowe, tak samo jak w roku ubiegłym, miało być sprawdzianem zdobytych przez członków Stowarzyszenia umiejętności. Terenem działań stało się opuszczone lotnisko wojskowe w Nowym Mieście nad Pilicą, za użyczenie którego kolejny raz serdecznie dziękujemy Agencji Mienia Wojskowego.

Poniższy AAR jest opisem ze strony 1. Plutonu OT

Czas operacyjny: 20140426/915 – 20140427/1500

Miejsce: Nowe Miasto nad Pilicą, lotnisko wojskowe

ZADANIE
Zadania 1. Plutonu Obrony Terytorialnej:
-konwój pojazdu MEDEVAC na miejsce szpitala polowego
-ewakuacja cywili z terenu działań
-zabezpieczenie kluczowych budynków lotniska przed zniszczeniem (A, B, C, patrz mapa poniżej)
-ochrona VIPa, który pojawi się na terenie drugiego dnia działań i umożliwienie mu odlotu samolotem, który miał wylądować na lotnisku

STRUKTURA
Po uwzględnieniu strat marszowych 1. Pluton OT składał się z następujących pododdziałów:
-Drużyna Dowodzenia: 2 osoby
-1. Drużyna (szturm): 7 osób
-2. Drużyna (wsparcie): 6 osób
-3. Drużyna (zabezpieczenie): 6 osób
-Sekcja Rozpoznania: 4 osoby
-QRF: 5 osób
Suma: 30 osób

WYKONANIE ZADANIA
Pierwszym zadaniem Plutonu był konwój pojazdu MEDEVAC spod głównej bramy lotniska na teren szpitala, który znajdował się w północno wschodnim rogu terenu. Zero finezji – dwie drużyny prowadzące, dwie zamykające, pojazd w środku. Rozpoznanie w tym czasie zajmowało się zwiadem terenu i dróg podejścia na wszystkie budynki, które miały być celem obrony w kolejnej fazie działania. W trakcie konwoju nie napotkaliśmy żadnych cywili, więc przebiegł on bez większych przeszkód. Należy nadmienić, że pogoda nie rozpieszczała nas od samego początku, gdyż już podczas przygotowania do działania na parkingu padał mocny deszcz, który nie ustawał do godzin rannych w niedzielę…

Po rozstawieniu namiotu medycznego na terenie szpitala przystąpiliśmy do fazy właściwej działania, czyli obrony terenu. Plan polegał na przydzieleniu każdej z drużyn do jednego z budynków. Plany przygotowane przez dowódców drużyn uwzględniały rozstawienie stanowisk obserwacyjnych i wydzielenie sekcji manewrowej, jednak straty marszowe ograniczyły zapędy CoC i obrona ograniczyła się do stałych posterunków nasłuchowych z ewentualnymi patrolami (było to konieczne w przypadku budynku Charlie, który otoczony był gęstym lasem). Dodatkowo każda drużyna miała przygotowane szperacze, oraz rozstawione potykacze z dzwoneczkami wędkarskimi, które niestety przez silny deszcz mogły zadziałać jedynie w budynkach. Podczas zajmowania terenu mieliśmy też ewakuować wszystkich cywili z terenu działania na pas startowy, skąd mieli zostać zabrani samolotem. Ponieważ cywile stwarzali problemy i byli mocno podejrzani (rozumiem, że można sobie pójść na ryby, ale nie tam, gdzie w promieniu kilku kilometrów nie ma jeziora) rozkazałem ich skuć i w takim stanie zabezpieczyć w ustronnym miejscu. Rozpoznanie na początku tej fazy zajęło się rekonesansem terenu naokoło pasa startowego. Gdy zbliżał się czas ewakuacji, czyli godzina 1330, QRF pozbierał wszystkich zatrzymanych i przeprowadził na pas startowy – wszyscy zostali szczęśliwie ewakuowani.

W tym samym czasie podjęliśmy z ufomanem (sierżantem plutonu) decyzję, że musimy przenieść się na wyżej położony punkt terenu, ponieważ z Charlie, w którym przebywaliśmy, nie mamy łączności z miastem. QRF razem z Rozpoznaniem (które akurat wróciło z obchodu) eskortował nas więc do budynku koszarowego, który znajdował się na południe od Bravo, a na najwyższym piętrze którego mieliśmy nadzieję łapać skutecznie wszystkie stacje. Pomysł okazał się trafiony, ponieważ ta pozycja zapewniła nam stałą, nieprzerwaną łączność ze wszystkimi drużynami przez cały czas trwania milsima. QRF wycofał się na Charlie, gdzie miał bazę wypadową, a Rozpoznanie zaczęło robić robotę w mieście, wypatrując Dywersantów.

Po około 2-3 godzinach od zajęcia budynków przeciwnik rozpoczął szturm na Bravo w celu wysadzenia budynku. Po krótkiej wymianie ognia i dramatycznych sprintach wszyscy atakujący z Dywersji polegli (zabierając ze sobą jednego obrońcę), jednak udało im się wysadzić budynek. W tym samym czasie dwie osoby z QRFu musiały opuścić teren działań z powodów osobistych, w związku z tym 1. Drużyna została przemieszczona na punkt Charlie i stała się nowym QRFem, a pozostałości z dawnej drużyny szybkiego reagowania zasiliły obronę budynku Alfa. Punkt dowodzenia pomimo wątpliwości dotyczących bezpieczeństwa pozostał na miejscu, ponieważ gdybyśmy przemieścili się do Alfa lub Charlie, nie mielibyśmy łączności z drugim punktem, a ryzyko zajęcia budynku przez Dywersję uznaliśmy za minimalne. Kolejne godziny do niedzieli rano upłynęły pod znakiem oczekiwania na przeciwnika, który oprócz jednego groźnego incydentu na Charlie (gdzie dwójka Dywersantów zdołała przekraść się przez linie obrony i przed odpaleniem ładunku powstrzymało ich tylko złe przygotowanie materiałów wybuchowych) nie był zbyt „ruchliwy” z naszego punktu widzenia. Straciliśmy też nad ranem łączność z Alfą, ponieważ jak się później okazało, padły im wszystkie baterie do radia.

Nad ranem natomiast dostaliśmy informację od sztabu, że na teren lotniska przyjedzie VIP. Trafił dobrze z czasem, ponieważ akurat nad ranem po prawie 24h deszcz przestał sączyć się z nieba. Naszym zadaniem była eskorta dygnitarza i bezpieczne ulokowanie go w samolocie, którym miał odlecieć z terenu Nowego Miasta. Ochroną gościa zajęła się 1. Drużyna wspomaga Rozpoznaniem. Już przy podjęciu okazało się, że organizatorzy przygotowali dla nas niespodziankę, ponieważ Generał na głowie miał czujniki od systemu LaserTag, które dostałem też ja (dowódca plutonu). Zmieniało to znacznie postrzeganie rzeczywistości, ponieważ mogliśmy zostać ustrzeleni z około 200 metrów.

Dodatkowym zadaniem VIPa było zrobienie fotografii wszystkich kluczowych budynków. Podczas gdy on chodził po terenie i robił zdjęcia, ja wróciłem na punkt dowodzenia razem z jedną osobą z Rozpoznania w ramach ochrony. Całe zadanie przebiegło bez przeszkód i upewniło mnie to w przekonaniu, że Dywersja spróbuje zlikwidować cel podczas wsiadania do samolotu. Aby mieć „rękę na pulsie” przeniosłem się pod eskortą drużyny Rozpoznania na punkt Charlie, gdzie ulokowaliśmy też Generała w oczekiwaniu na samolot, który miał przylecieć o godzinie 1200, a odlecieć najpóźniej o 1330. Samolot mógł zostać zestrzelony przez przestrzelenie trzech z wielu balonów przymocowanych do samochodu, który go symulował.

Po wylądowaniu samolotu zabezpieczyliśmy go siłą 1. Drużyny. 30 minut przed startem Rozpoznanie ruszyło wzdłuż pasa startowego, aby go sprawdzić i zabezpieczyć jego koniec, a sierżant plutonu wraz z jedną osobą z 3. Drużyny odeskortował VIPa do środka transportu. Krótki przemarsz odbył się bez przeszkód, natomiast Rozpoznanie wpadło w kontakt ogniowy z przeciwnikiem w połowie drogi, w wyniku którego zaliczyło 100% strat. Szczęśliwym trafem jednak Dywersanci, który ostrzelać chcieli samochód z dwóch karabinów wsparcia należących do rozpoznania (bo po co używać karabinu, jak można posłać serię ze „świni”) przekonali się o złośliwości rzeczy martwych, ponieważ oba karabiny się zacięły. Ostatecznie VIP odleciał szczęśliwie, niestety w międzyczasie na punkt Charlie przyszedł strudzony MAK, który zameldował o upadku punktu Alfa, z którego jako jedyny uszedł z życiem.

W ostatniej godzinie symulacji przeprowadziliśmy reorganizację, zebranie sprzętu i przemarsz na bojowo na miejsce zbiórki końcowej. Oprócz kilku zatrzymań przejeżdżających samochodów pokonaliśmy trasę bez przeszkód.

Nowe Miasto nad Pilicą pożegnało nas soczystą burzą, tak jakby nie chciało nam dać zapomnieć o tym, że to deszcz był jednym z największych przeciwników na tym mislimie.

PODSUMOWANIE
Na koniec dnia stawiamy sobie zawsze w FIA pytanie, co można było zrobić lepiej. Myślę, że głównym błędem było nastawienie się na obronę wszystkich trzech budynków pomimo strat marszowych. Sześć osób było w stanie utrzymać się na posterunkach przez jeden dzień, ale nie było w stanie skutecznie zmieniać się na stanowiskach tak, aby dało się restować, co odbiło się na morale i sprawności bojowej oddziału. Decyzja o pozostawieniu pierwotnego planu wynikała głównie z tego, że według mojej wiedzy wszystkie budynki miały jednakowy priorytet i uznałem, że utrata nawet jednego będzie rzutowała na funkcjonowaniu lotniska.

FIA Struś